Piękno z umiarem. Ryzyko pod kontrolą. Filozofia Agnieszki Bujak w AB Bellita Estetica

Agnieszka Bujak z powodzeniem prowadzi gabinet kosmetologii medycznej AB Bellita Estetica na warszawskiej Pradze Południe. Poważnie i z wielką odpowiedzialnością podchodzi do swojej pracy, dlatego kończy właśnie studia na dwóch kierunkach: pielęgniarstwo i kosmetologia. Jest kosmetologiem estetycznym z wyboru. Zrezygnowała z pracy psychologa w biznesie i prowadzenia terapii, aby zajmować się kosmetologią estetyczną. Nieustannie się kształci, aby swoim pacjentom oferować bezpieczne zabiegi i usługi na najwyższym poziomie. Swoją pracę opiera na fundamentach „slow aging”, czyli zachowaniu najlepszej wersji swojego wyglądu na długie lata. Wyjaśnia, dlaczego zabiegi medycyny estetycznej warto łączyć z masażem Kobido. Ze względu na swoje doświadczenia podchodzi do pracy interdyscyplinarnie i nieszablonowo.

Na czym polega stosowanie filozofii „slow aging” w kosmetologii i medycynie estetycznej?

„Slow aging” bazuje na regeneracji i stymulacji fizjologicznej pracy komórek. Moim celem jest zachowanie zdrowego i naturalnego wyglądu moich pacjentów oraz wspieranie ich organizmu do bardziej wydolnej pracy na poziomie komórkowym. Ważne jest dla mnie przede wszystkim bezpieczeństwo, dlatego niektórych zabiegów nie wykonuję, aby nie uzyskać nienaturalnego i przerysowanego efektu u pacjenta.

Na co więc należy zwrócić szczególną uwagę?

Aby skutecznie pracować przeciwstarzeniowo należy dobrze rozumieć proces starzenia się twarzy. Istnieją trzy więzadła prawdziwe, tworzące zawieszenie i rusztowanie twarzy. Łączą skórę i tkanki miękkie twarzy z okostną. Z wiekiem więzadła i powięzi mięśni słabną, z angielskiego, tzw. warstwa SMAS, co jest przyczyną opadania owalu twarzy i powstawania bruzd, czyli zmarszczek. Wydłużanie się z wiekiem więzadeł powoduje przesuwanie się poszczególnych kompartmentów twarzy, co wpływa na postępujące wiotczenie i marszczenie się skóry. Zatem podawanie odpowiednich stymulatorów w strategiczne punkty podporowe przynosi wzmocnienie więzadeł, co skutkuje uniesieniem warstwy powięziowej. Jest to działanie u podstaw przyczyny problemu. Dobrą strategią jest stosowanie jednocześnie mezoterapii igłowej, redermalizacji skóry, aby poprawić jej gęstość i utrzymać zdolność komórek do produkcji elastyny i kolagenu jak najdłużej. Komórki z wiekiem są mniej wydolne i potrzebują, aby dostarczać im składników budulcowych z zewnątrz różnymi drogami podania.

Co jest niezbędne organizmowi w procesie regeneracji?

Aby organizm mógł wytworzyć kolagen, potrzebuje witaminy C oraz aminokwasów, a sam wytwarza tylko kilka endogennych aminokwasów. Nie jesteśmy w stanie dostarczyć organizmowi jedynie z pożywieniem wystarczających ilości witaminy C, nie wspominając już o egzogennych aminokwasach. Tu najlepszymi rozwiązaniami są dożylne wlewy witaminowe spowalniające endogenne starzenie się organizmu. Jest to holistyczne podejście, gdzie spotyka się medycyna z kosmetologią. Moim zdaniem łączenie wykształcenia medycznego z doświadczeniem kosmetologicznym, a do tego wyczucie estetyki i zachowanie pokory w pracy są kluczowe dla powodzenia pracy w branży estetycznej. Osobiście cenię sobie takie interdyscyplinarne połączenie. Ostatnio w wywiadzie z doktor nauk medycznych Joanną Kuschill-Dziurdą dla periodyku „Estetyczny Magazyn”, przeczytałam, że na szóstym roku medycyny ukończyła dodatkowo szkołę kosmetyczną. Jest to optymistyczny akcent w kontekście lobby niektórych lekarzy przeciw kosmetologom, wykonującym zabiegi estetyczne. Światy medycyny i kosmetologii przenikają się, więc dobrze, aby opierały się na wzajemnym szacunku i współpracy.

Co dla pani najważniejsze jest w pracy z pacjentem?

Priorytetem dla mnie jest indywidualne podejście do pacjenta, w ramach wskazań i przeciwwskazań do zabiegów. Jeśli ryzyko zabiegu przeważa nad korzyściami, lepiej odpuścić. Odpowiednia kwalifikacja pacjenta do zabiegu, dokładny wywiad, zbadanie potrzeb i oczekiwań, omówienie możliwości, spodziewanych efektów i odczuć w trakcie zabiegu oraz w okresie rekonwalescencji, dobranie preparatu i techniki, to wszystko ma duże znaczenie. Dla osób ceniących naturalne metody proponuję w moim gabinecie japońską technikę masażu, czyli popularne Kobido, które także wzmacnia więzadła, rozluźnia napięcia mięśni twarzoczaszki, ma działanie przeciwobrzękowe, a część poświęcona liftingowi pobudza także funkcje regeneracyjne skóry. Cały masaż doskonale modeluje owal twarzy. Od ponad roku prowadzę w swoim gabinecie obserwację kliniczną do pracy naukowej, badającej efekty masażu Kobido. Osobą badaną jest kobieta powyżej 40 roku życia, która regularnie korzysta z masażu Kobido. Nigdy nie była poddawana zabiegom medycyny estetycznej ze względu na przeciwwskazania medyczne. To, co obserwujemy to uniesienie całego owalu twarzy, poprawę gęstości skóry. Twarz wygląda jak po stymulatorach tkankowych. Pozbyłyśmy się, tzw. „chomików”.

Popularnością cieszą się tzw. zabiegi bankietowe. Co warto wykonać przed wielkim wyjściem, sesją zdjęciową, czy wizytą w telewizji?

Masaż Kobido to jeden z zabiegów bankietowych. Już jeden masaż daje efekt uniesienia tkanek i zmniejszenia widoczności zmarszczek, a cała twarz jest „wyszczuplona” poprzez drenaż limfatyczny. W moim gabinecie dużym powodzeniem cieszy się pakiet bankietowy, czyli masaż Kobido połączony z oczyszczaniem wodorowym. W tym przypadku skóra jest dodatkowo oczyszczona i nawilżona. Podczas oczyszczania wodorowego wytwarzane są jony wodorowe, które wiążą wolne rodniki i redukują stres oksydacyjny, co ma działanie odmładzające. Po takim zabiegu twarz wygląda świeżo i jest rozświetlona. Przy okazji podczas zabiegu można się odprężyć i wyciszyć, często pacjenta przykrywam kocem obciążeniowym, który pobudza układ proprioceptywny i wpływa na wytwarzanie serotoniny.

Ile zabiegów Kobido zaleca się, żeby utrzymać widoczny efekt?

Efekt widoczny jest już po pierwszym zabiegu, natomiast kolejne masaże podtrzymują go. Regularne korzystanie z Kobido w większym stopniu pobudza procesy regeneracyjne tkanek, naturalnie wzmacniają się więzadła, a drenujące działanie sprawia, że zmniejszają się obrzęki.

Co wyróżnia ofertę pani gabinetu?

Dla pacjentów, którzy w moim gabinecie korzystają z serii dopasowanych indywidualnie zabiegów, w prezencie proponuję masaż Kobido lub oczyszczanie wodorowe. Robię to świadomie i z zamierzeniem, aby masażem Kobido pobudzić procesy regeneracji, usunąć obrzęki i wymodelować tkanki oraz rozluźnić mięśnie. Na tak przygotowaną skórę podanie odpowiedniego preparatu w strategiczne punkty, co dodatkowo wzmacnia i utrzymuje efekt zabiegu. To moje autorskie podejście do zabiegów nieco bardziej inwazyjnych, które warto łączyć to z technikami naturalnymi, które się nie wykluczają, a wręcz przeciwnie – doskonale się uzupełniają.

Wokół masażu Kobido krąży wiele faktów i mitów. Proszę zatem rozwiać wszelkie wątpliwości dotyczące tej techniki.

Zgłaszają się do mnie pacjentki, które były zrażone i zniechęcone masażem Kobido przez złe doświadczenia w innych miejscach, gdzie otrzymywały jedynie namiastkę Kobido, a nawet coś, co z Kobido nie ma nic wspólnego, jak masowanie śluzówki jamy ustnej, co nie występuje w masażu Kobido. Jedna z klientek mówiła, że spuchła po Kobido. Prawdopodobnie było to przyczyną użycia niskiej jakości kosmetyków, które wywołały efekt alergiczny. Ja bardzo przywiązuję wagę do kremów, które stosuję do masażu twarzy. Ważne, by były przebadane pod kątem hipoalergicznym i dedykowane do masażu Kobido. W swoim gabinecie od początku jestem wierna jednej marce, którą rekomenduje Akademia SPA, gdzie uzyskałam certyfikat uprawniający do wykonywania masażu Kobido.

Jak dawno zainteresowała się pani branżą beauty?

Odkąd pamiętam sprawy związane z pielęgnacją i dbaniem o siebie zawsze były mi bliskie. Już w szkole średniej, byłam tą koleżanką, do której moje rówieśniczki przychodziły z prośbą o makijaż, czy stylizację brwi. Robiłam to z przyjemnością, a to zamiłowanie przerodziło się w pasję i pracę. Nawet na osiemnaste urodziny dostałam od koleżanek „Encyklopedię Piękna”, którą przestudiowałam od deski do deski i mam ją dzisiaj na półce w moim gabinecie.

Pani gabinet nosi nazwę AB Bellita Estetica Agnieszka Bujak. Skąd wziął się pomysł na nazwę?

Jako miłośniczka hiszpańskiej kultury, postanowiłam nieco nawiązać do południowych klimatów. „Bellita” to zdrobnienie od piękna, „piękniutka”, a ja też jestem drobną kobietą, która nie lubi przerysowania, więc „Bellita Estetica” to po prostu piękna, delikatna i subtelna estetyka ukryta w tej nazwie. Dodałam również moje nazwisko, ponieważ zabiegi, które proponuję moim klientom są autorskie. Staram się nie pracować szablonowo, tylko w zgodzie ze sobą i realnymi potrzebami pacjenta. Wszystkie zabiegi wykonuję wcześniej na sobie zanim wychodzę z nimi do pacjentów.

Jak często z zabiegów upiększających korzystają mężczyźni? Przychodzą do gabinetu sami z siebie, czy przysyłają ich partnerki?

Lubię, kiedy do gabinetu przychodzą małżeństwa, zwykle za sprawą żon panowie poddają się zabiegom i cieszy mnie, że wspólnie wracają. Są mężczyźni, którzy przychodzą z własnej woli i odważnie korzystają z konkretnych zabiegów. Działamy tu głównie w ramach filozofii „slow aging”. Zgłaszają się do mnie także panowie w młodym wieku, którzy są wyedukowani i wiedzą, że im wcześniej zaczniemy działać na poszczególne partie twarzy, tym proces starzenia się będzie wolniejszy. Dużo młodych pacjentów poddaje się zabiegom usuwania przebarwień czy zmian potrądzikowych, głownie blizn. Muszę przyznać, że pokolenie świadomych chłopaków po dwudziestym roku życia chętnie korzysta z zabiegów kosmetologii. Wybierają oczyszczanie wodorowe czy peelingi chemiczne. Przede wszystkim panowie przychodzą regularnie, co jest dla mnie miłym zaskoczeniem, że są tak zdyscyplinowani, nawet bardziej niż kobiety, które czasem przekładają wizyty. Bardzo lubię jedną z opinii pacjenta, który napisał „Panowie nie bójcie się”.

Jakie zabiegi cieszą się największym powodzeniem w pani gabinecie?

Pacjenci często wybierają redermalizację, po której skóra staje się świetlista, oddycha i jest widocznie odświeżona. Popularne są zabiegi unoszące owal twarzy oraz te, które redukują zmarszczki mimiczne, czyli tzw. efekt BTX, modelowanie ust. Usta bardzo zmieniają wyraz twarzy. Dodają nam młodości i harmonizują całą twarz. Osoby, które nie chcą na stałe powiększać ust, przychodzą na ich redermalizację ust, podczas której odbudowujemy ich utraconą gęstość i pracujemy nad przywróceniem wyraźnego konturu i nawilżenia śluzówki ust.

Branża beauty jest wyjątkowo wymagająca. Trzeba nadążać za trendami i nowymi preparatami czy technikami. Czy stara się pani być na bieżąco ze wszystkim?

Trendy zmieniają się nieustannie, dzięki czemu mamy możliwości dobrania takich metod, by pacjentki/pajenci wyglądały/li jak najbardziej naturalnie. Śledzę wszystko wnikliwie, ale też analizuję, co jest dobre i skuteczne, a co jest marketingiem. Staram się iść z duchem czasu i podążać za potrzebami odbiorców. Nieustannie się kształcę. Kiedyś medycyna estetyczna opierała się głównie na tradycyjnych wypełniaczach. Obecny trend to regeneracja, stymulacja, odbudowa na poszczególnych piętrach twarzy, czyli augmentacja i subtelne modelowanie. Dzisiejsze zabiegi nie dają efektu tzw. maski. Twarze pacjentów po zabiegach wyglądają naturalnie, a w wielu przypadkach trudno się domyśleć, że była jakaś ingerencja w podkreślenie urody.

Dziś do gabinetów medycyny estetycznej zgłaszają sie bardzo młode osoby, nawet poniżej dwudziestego roku życia, które chcą się poddać dość ingerencyjnym zabiegom. Jak do tego Pani podchodzi?

Realnie oceniam potrzeby pacjenta. Nie wykonuję osobom bardzo młodym zabiegów, które mogłyby zaburzyć ich naturalny wygląd, ponieważ w niektórych przypadkach mogłoby dojść, np. do nadkorekty. Komórki osób młodych są wydolne i nie wymagają zbyt silnej stymulacji czy preparatów, które doskonale sprawdzają się u osób nieco starszych. Stosuję wyłącznie preparaty z certyfikacją medyczną. Śledzę badania. Staram się proponować bezpieczne rozwiązania, które wydobywają naturalne piękno i podkreślą urodę. W młodym wieku warto stosować preparaty na bazie kwasu hialuronowego, aminokwasów, polinukleotydy, tropokolagen, czy Kobido, czasem zablokować nadaktywne mięśnie. Nie wykonuję zabiegów również osobom z nieunormowanymi chorobami autoimmunologicznymi czy onkologicznie obciążonym wywiadem, dwa tygodnie po antybiotykoterapii (ze względu na obniżoną odporność i szybszą degradację podanego preparatu) lub w trakcie infekcji poważnie uczulonych na poszczególne alergeny. Wykonuję próby uczuleniowe. Dlatego też ważną rzeczą jest wnikliwy wywiad medyczny z pacjentem. Z uwagi na to pierwsza wizyta trwa znacznie dłużej. Ustalam także, jakie zabiegi i jakimi preparatami były wykonane wcześniej. Dzięki temu unikamy niepożądanych konsekwencji. Prowadzę dla pacjentów „fotodziennik” od pierwszej wizyty i wspólnie obserwujemy zmiany po zabiegach. A każdy zabieg jest dokumentowany.

Mówi się, że trzeba mieć w sobie dużo odwagi, żeby brać na siebie odpowiedzialność za ingerencję w zdrowie i wygląd innych. Jest pani odważną osobą?

Z pewnością. Drugą pasją obok medycyny estetycznej w moim życiu są skoki spadochronowe. Kilka lat temu zaczęłam spędzać weekendy w powietrzu, chociaż ostatnio niemal całym sercem oddaję się praktyce w szpitalu i pracy w gabinecie. Od dziecka mierzyłam się z występami na scenie, ukończyłam szkołę muzyczną w klasie skrzypiec, co wiązało się w występami na scenie przed komisją. Potem występowałam jako wokalistka. Nawet kiedyś wygrałam w telewizji TVN jeden z pierwszych formatów wokalnych „music competition”, program „Start w TVN-ie, meta na scenie” z piosenką „Dłoń” Natalii Kukulskiej, prowadzony przez śpiewaka operowego, Jacka Laszczkowskiego i poleciałam na Broadway do Nowego Yorku. To był mój pierwszy lot samolotem i od razu za ocean. Miałam wtedy 19 lat. Lubię wyzwania i adrenalinę, ale jednocześnie lubię mieć poczucie bezpieczeństwa. Bardzo poważnie podchodzę do edukacji, ponieważ zdrowie pacjentów jest dla mnie najważniejsze. Pracę z igłą mogłabym porównać do skoku ze spadochronem. Ryzyko pod kontrolą. Wymaga odwagi i odpowiedzialności, świadomego działania oraz odpowiedniego przygotowania. Praca ze skórą jest bardzo wymagająca, dlatego nie można niczego lekceważyć.

Rozmawiała Martyna Rokita – Marimar Studio

Fot. Małgorzata Wielicka

Pełna oferta usług AB Bellita Estetica dostępna na stronie: www.abbellitaestetica.pl

AB Bellita Estetica
ul. Gdecka 12
04-137 Warszawa

 

https://www.abbellitaestetica.com