Iwona Mackiewicz: Mentorka transformacji kobiet, która czyta duszę z kosmogramu i pomaga uwolnić blokady ciała
Od dziecka czuła, że widzi i rozumie więcej. Dziś jako mentorka transformacji kobiet łączy astrologię, hipnozę, Human Design i pracę z ciałem, tworząc autorską metodę CUD – połączenie ciała, umysłu i duszy. Iwona Mackiewicz pomaga kobietom wychodzić z wypalenia, odzyskiwać energię i budować życie w zgodzie ze sobą. W rozmowie zdradza, jak czyta duszę z kosmogramu i dlaczego prawdziwa kobieca moc zaczyna się od poznania własnych talentów.
Które z określeń jest ci najbliższe: mentorka, astrolog, przewodniczka duchowa?
Najbliżej mi do określenia mentorki transformacji kobiet. Choć tak naprawdę pracuję z całością człowieka – z ciałem, umysłem i duszą. To trzy filary, które tworzą spójną jedność. Nazywam to w skrócie CUD-em. Bo kiedy te trzy przestrzenie zaczynają współpracować, kobieta przestaje żyć w rozproszeniu, a zaczyna w pełni sobą.
Dużo jest dziś mentorek. Co sprawia, że twoje podejście jest inne? Czym twoje metody pomocy ludziom różnią się od innych?
Łączę narzędzia, które rzadko występują razem. Pracuję na kosmogramie, Human Design, energii liczb, a hipnozę opieram na indywidualnym obrazie duszy zapisanym w horoskopie urodzeniowym. Nie przyjmuję osób „z ulicy” na hipnozę. Najpierw czytam kosmogram, analizuję potencjał, karmiczne obciążenia, wzorce rodowe. Dopiero potem wchodzimy w proces uzdrawiania. Dzięki temu nie błądzę. Wiem, nad czym pracujemy i dlaczego.
Skąd wzięła się u ciebie fascynacja ezoteryką i astrologią?
To nie był jeden moment. Już jako dziecko zadawałam pytania o sens życia, o przyszłość, o to, co niewidzialne. Dorastałam na Podlasiu, gdzie duchowość i ludowe rytuały były częścią codzienności. Jednocześnie długo się przed tym broniłam. Weszłam w świat finansów, sprzedaży, korporacji. Przez 17 lat pracowałam w biznesie, rozwijając kompetencje sprzedażowe, ucząc się mindsetu, programowania neurolingwistycznego, medytacji. Czytałam książki Anthony’ego Robbinsa, „Biednego i bogatego ojca”, „Potęgę podświadomości”. Duchowość wracała do mnie etapami. W wieku 17 lat usłyszałam od jasnowidza, że mam wyjątkową energię i talent przewidywania. Wtedy potraktowałam to z dystansem. Te zdolności ujawniły mi się z czasem. Dziś wiem, że intuicja zawsze była moim narzędziem, także w biznesie.
W jaki sposób intuicja pomagała ci w świecie korporacji?
Intuicyjnie wyczuwałam trendy. Wybierałam startupy, które miały realny potencjał. W 2012 roku weszłam w e-commerce i retargeting, gdy w Polsce jeszcze mało kto o tym słyszał. Przeczuwałam, kiedy projekt będzie rósł, a kiedy jego czas dobiega końca. Już kilkanaście lat temu mówiłam, że call center w obecnej formie przestaną istnieć. Dziś sztuczna inteligencja przejmuje tę przestrzeń. To nie była analiza rynku. To było czytanie energii zmiany.
Nazywasz siebie Projektorką 1/3. Wyjaśnij czytelnikom, co to znaczy.
To określenie z systemu Human Design. Projektorzy są wizjonerami, osobami, które widzą szerzej. Dla mnie jednak głębszy jest kosmogram, bo pokazuje mapę duszy. Human Design traktuję jako system uzupełniający. On doprecyzowuje, w jakiej energii najlepiej działa dana osoba.
Dużo mówisz o pracy z kobietami. Pracujesz tylko z nimi, czy mężczyźni też zwracają się do ciebie?
Przez lata skupiałam się na kobietach, bo zdecydowanie silniej czuję kobiecą energię i jej niuanse. Z czasem zaczęli pojawiać się mężczyźni, najpierw na odczyt kosmogramu, potem na procesy mentoringowe. Nie zamykam się. Kluczowa jest gotowość i głębokość tematu, choć nie ukrywam, że na hipnozę przyjmuję głównie kobiety.
Otwarcie mówisz, że czasem odmawiasz niektórym osobom współpracy. Dlaczego?
Pieniądze nie są moim głównym motywatorem. Jeśli nie czuję rezonansu energetycznego, nie wchodzę w proces. Bywało, że odmawiałam, mimo trudniejszej sytuacji finansowej. Nie pracuję z roszczeniowością ani z osobami, które szukają szybkiego „naprawienia” życia. Wchodzę w głębokie procesy: rodowe, karmiczne, tożsamościowe. Jeśli temat jest powierzchowny, lepiej, by ktoś skorzystał z innego specjalisty.![]()
Czym dla ciebie jest „czucie czyjegoś pola”?
To wrażliwość na wibrację drugiego człowieka. Osoby, które medytują lub pracują ze świadomością, wiedzą, że energia jest odczuwalna. Czuję, czy ktoś jest spójny ze sobą, czy żyje w napięciu. To nie mistycyzm. To uważność.
Jak rozpoznać wypalenie zawodowe człowieka, zanim ciało zacznie krzyczeć?
Najpierw znika radość. Wstajesz rano i działasz z obowiązku, nie z sensu. Robisz wszystko poprawnie, ale bez życia i bez pasji. To pierwszy etap. Jeśli go zignorujesz, pojawiają się objawy: brak energii, apatia, później problemy psychosomatyczne, migreny, bóle karku, zaburzenia hormonalne, PMS, dolegliwości żołądkowe. Ciało jest rezonansem duszy. Gdy żyjemy nie w swojej energii, ono zaczyna sygnalizować. Jednak wypalenie zawodowe można rozwiązać zmianą kierunku. Wypalenie życiowe jest głębsze, bo dotyka sensu istnienia. Dziś obserwuję, że wiele osób nie zna swoich talentów i żyje według schematu. To rodzi pustkę.
Co dzieje się z kobietą, która latami ignoruje „wołanie duszy”?
Najpierw pojawia się frustracja i ciągłe szukanie. Kolejne kursy, nowe ścieżki, chwilowe zachwyty. Jeśli to nie jest w zgodzie z jej naturą, energia się rozprasza. W dłuższej perspektywie mogą pojawić się choroby psychiczne lub somatyczne. Dusza zawsze domaga się autentyczności.
Wyświetl ten post na Instagramie
Czym dla ciebie jest kobieca moc?
Świadomością siebie. Umiejętnością bycia w swojej energii, niezależnie od tego, czy jest bardziej żeńska, męska czy zbalansowana. Nie każda kobieta ma żyć wyłącznie w „kobiecej energii”. Czytałam kosmogramy kobiet o dominującej energii męskiej. One spełniają się jako liderki, budowniczki biznesów. Inne są stworzone do roli opiekunki domowego ogniska i czują się w tym w pełni szczęśliwe. Moc to zgoda na własną naturę.
Jak odzyskanie wewnętrznej mocy wpływa na relacje i pieniądze?
Zmienia wszystko. Gdy wiesz, kim jesteś, podejmujesz decyzje z poziomu świadomości, a nie lęku. Relacje stają się bardziej partnerskie. Pieniądze przestają być walką, a stają się efektem działania w zgodzie z talentem. To nie magia. To konsekwencencja spójności.
W twoich mediach społecznościowych można natknąć się na hasła slow life i dolce Vita. Jak bardzo obecne są w twoim życiu?
To dla mnie praktyka balansu. Jeszcze zanim zaczęłam jeździć do Włoch i odkryłam ideę dolce vita, czułam potrzebę równowagi. Wynegocjowałam kiedyś 50 dni urlopu w korporacji, bo wiedziałam, że bez przestrzeni nie będę efektywna. Slow life nie jest dla każdego. Są ludzie, którzy kochają tempo. Chodzi o życie w zgodzie ze sobą, nie z trendem.
Co na koniec chciałabyś powiedzieć ludziom, którzy nie żyją w zgodzie ze sobą?
Chciałabym podkreślić, że ciało nigdy nie kłamie. Jeśli boli, to nie jest wróg, to ważna informacja. W świecie przebodźcowania, presji sukcesu i nieustannego porównywania się warto wrócić do siebie. Do ciszy. Do oddechu. Do pytania: czy ja naprawdę żyję swoim życiem? Bo transformacja nie zaczyna się od zmiany pracy. Zaczyna się od prawdy o sobie.
Rozmawiała Martyna Rokita
Więcej o Iwonie Mackiewicz i jej metodach terapeutycznych na tronie www.travelifestory.pl
Autorskie praktyki Iwony znajdziesz na www.naffy.io